Sytuacja była zupełnie wyjątkowa. Publiczność reagowała nie tylko
entuzjastycznie, czułam ogromną solidarność ,ludzie byli oburzeni
tym
brutalnym aktem przemocy wobec Polski stojącej przecież wtedy u
progu demokracji".
W tamtym czasie wokół Polaków panowała bardzo przyjazna, ciepła
atmosfera, do ludzi tutaj docierało to, co dzieje się w Polsce i
odnosili się do nas z dużą sympatią.
Dzisiaj
jest inaczej?
- Tak, jest gorzej, bo przez wiele lat napływała bardzo różna
Polonia, dużo osób, które nam zepsuły opinię
i ciężko
jest to teraz odbudować.
Dwa lata temu Wiedeń uhonorował Panią prestiżową
nagrodę Wiener Flotenuhr.
- Dostałam ją za nagrania mozartowskie. Rzeczywiście, to
nagroda bardzo prestiżowa- trzeba zdobyć duże uznanie jako
wykonanwca klasyki wiedeńskiej ,żeby po pierwsze : zwrócono
uwagę, a po drugie - żeby uhonorowano.
Znawcy piszą, że Pani wirtuozeria jest syntezą polskiej
szkoły skrzypiec, wiedeńskiej i franko-belgijskiej. Pytanie laika,
czym one się różnią
- Najkrócej mówiąc, podstawą nowoczesnej sztuki skrzypcowej
jest szkoła franko- belgijska, nastawiona bardziej na lewą rękę.
Szkoła wiedeńska, oparta na niemieckiej, bardziej ineresuje się
prawą ręką i połączenie ich jest pewną sztuką. Polska nowoczesna
szkoła skrzypcowa wyrosła wprawdzie na gruncie francusko-
belgijskiej, ale miała już w wieku XVIII spore własne osiągnięcia..
W szkole polskiej ważna jest pewna szerokość dźwięku, sporo jest
w niej włoskich akcentów i oryginalnych słowiańskich. Tę szkołę
zaszczepił w Moskwie Wieniawski, Rosjanie następnie przenieśli ją do
Ameryki. Impuls wyszedł z Polski i nie jest to przesada ani
megalomania. Mieliśmy zawsze bardzo wielu znakomitych wirtuozów,
wspomnijmy choćby o Apolinarym Kątskim czy o Karolu Lipińskim, który
był jedynym liczącym się rywalem Paganinniego.
Był taki koncert, który zapadł w pamięci na całe życie?
- Mam wiele wspomnień do których chętnie powracam.Wielkim
przeżyciem był dla mnie występ z Residentie Orkest w Hadze. Grałam I
Koncert Szymanowskiego. Publiczność była tak zafascynowana, że
zostałam zaproszona, aby ten sam koncert w tym samym składzie
po dwóch latach znów wykonać w ramach<
tego samego abonamentu.Takie sytuacje są
na rynku muzycznym naprawdę wyjątkowe ! Zapadł mi też w pamięć
serdecznie przyjęty debiut w Filharmonii Berlińskiej i
najpiękniejsza garderoba w National Museum of Art w Waszyngtonie.
Nie codziennie można się rozgrywać w towarzystwie Rembrandta !
Pani interpretację dzieł Szymanowskiego oceniono na
Zachodzie jako odkrywczą....
- Szymanowski do pewnego czasu był w świecie mało znany i
bardzo rzadko grywany. Ja najpierw mozolnie przygotowywałam
wszystkie jego dzieła na skrzypce i fortepian i nagrałam w pewnym
regionalnym studio, potem zostałam zaproszona do zagrania
kolejno I i II koncertu skrzypcowego z Wiener Symphoniker, z
orkiestrą Brucknerhausu i wieloma innymi. I tak krok po kroku
intensywnie przedstawiałam
jego utwory i miało to dość duży odzew.
Polska dała światu rewelacyjną skrzypaczkę, wirtuoz wiolinistyki
naszych czasów.... - tak pisze o Pani światowa krytyka, a kogo
z wirtuozów skrzypiec Pani podziwia?
- Na pewno Nathana Milsteina, na którego
koncercie byłam w Wiedniu tuż przed jego śmiercią, Arthura Grumiaux,
u którego studiowałam. Jest także dużo dobrych młodych skrzypków,
ale nie mam czasu na tyle, żeby chodzić na koncerty, bo zajęta
jestem swoją pracą. Sama słucham dużo recitali fortepianowych,
muzyki symfonicznej. Lubię też od czasu do czasu pójść do opery.
Nagrywa Pani też dużo płyt, ale są one raczej niedostępne w
Polsce.
- Niedawno odbyła się prezentacja mojej najnowszej płyty z muzyką
Haydna, Beethovena i Egona Wellesza .Przyznam, że moją największą
dumą jest nagranie wszystkich sonat i partit na
skrzypce solo J.S. Bacha,które to nagranie zostało ocenione między
innymi w Niemczech bardzo wysoko . A wiosną czeka na mnie
Szymanowski… Jedną z moich ulubionych płyt jest CD
"Chopin-Arrangements" są to unikalne transkrypcje dzieł Chopina
skomponowane przez wielkich wirtuozów skrzypcowych. To jedyna taka CD w
swoim rodzaju i trochę mi przykro,że przeszła w Polsce bez echa. Brak
dostępu do dużych polskich firm dystrybutorskich sprawia,że te płyty nie są
w Polsce widoczne. Oczywiście większość z nich jest dostępna na zamówienie i
zainteresowanych melomanów odsyłam na moją stronę internetową, gdzie można
znaleźć odpowiednie informacje:
www.madroszkiewicz.com.
Mieszka Pani w Wiedniu, bardzo bliskie sercu jest to
miasto?
- Na pewno. Spędziłam tu wiele lat, jest to w pewnym sensie wciąż
jeszcze genius loci dla muzyków, odczuwa się bliskość tych wielkich
kompozytorów,którzy przez z górą 200 lat napełniali muzyczny
skarb Wiednia swoimi wiekopomnymi dziełami. Nigdy nie zapomnę chwili w której dane mi było trzymać w rękach
autograf ostatnich linijek napisanych przez umierającego Beethovena.
Jego testament (podobnie jak testament Haydna i Mozarta) jest
przechowywany w Archiwum Miejskim miasta Wiednia.
To dwojakiego rodzaju uczucia - jedno sentymentalne,
bo są miejsca gdzie chodziłam z rodzicami, na przykład nad
Odrę czy do Parku Kasprowicza. Mieszkaliśmy w centrum przy al. Wojska Polskiego i
ten rejon też jest mi bliski, z drugiej strony - to dość
trudne dla mnie powroty, bo moi rodzice nie żyją, grono znajomych
też się gdzieś rozjechało, Ale miasto, mam wrażenie, zachowało
swój klimat, bardzo specyficzny.
Moi rodzice bardzo aktywnie
uczestniczyli w jego życiu kulturalnym i pamiętam, że Szczecin
tryskał kulturą, a filharmonia była jego mocnym punktem.
I chciałabym, żeby było tak dalej, rozwój kulturalny
jest dla miasta bardzo ważny.To właśnie kultura,która tworzy się
przez lata nadaje piętno miastu i pomaga trwać w zmieniającej się
rzeczywistości.
Koncertowała Pani w Szczecinie półtora roku temu i tutejsi
melomani na pewno podpiszą się pod tym, co napisał w gazecie
pewien zachodni recenzent: Czekamy na kolejne spotkanie.
- Jestem otwarta na wszystkie propozycje, bardzo chętnie
przyjechałabym ponownie, ale to zależy od organizatorów. Nawet mam
taką pewnego rodzaju ideę, żeby przy okazji koncertu przeprowadzić
krótki kurs dla młodych skrzypków lub popracować z jakąó orkiestrą
kameralną Żeby zapoznać młodych muzyków z klasyką wiedeńską,
która jest w Polsce inaczej grana. Nie mówię, że źle ,ale jest
sporo szczegółow o których po prostu trzeba wiedzieć chcąc wykonywać
tą muzykę nienagannie.
Zapraszamy serdecznie i dziękujemy za rozmowę.
|